Motyle
bez
skrzydeł

Witaj!

Znajdujesz się na blogu zawierającym różnego typu opowiadania fanfiction (liczba fandomów powoli się rozrasta), z przewagą tych o tematyce homoseksualnej. Jeżeli nie przepadasz za slashem, wybierz dla siebie coś z kategorii general.

Serdecznie zapraszam do czytania i wyrażania swojej opinii.

Aktualności

14.05.2016 Pojawił nowy wygląd bloga, czy raczej mocno odświeżony stary. Mam nadzieję, że się podoba ♥.

11 listopada 2018

Podziw

Rin podziwiał Haruko od ich pierwszego spotkania.

Na początku był zachwycony pływackim talentem chłopaka. Później jego miłością do wody. A że te dwie rzeczy prawie definiowały Haru, niewiele czasu musiało minąć, aby Rin zaczął podziwiać też jego samego. Opanowanie, cicha lojalność wobec przyjaciół, a nawet te drobne dziwactwa, bez których Haru po prostu nie byłby sobą, wszystkie te cechy wprawiały Rina w niemy zachwyt.

Nawet kłótnie, zazdrość i pragnienie rywalizacji nie były w stanie tego przyćmić.

Rin podziwiał Haruko i wreszcie mu to powiedział. W Australii. Czy aby wyznać Haru swoją miłość, będzie musiał zabrać go na jeszcze inny kontynent?

1 maja 2016

Nigdy nie lekceważ Walentynek w Hogwarcie

(Harry nigdy nie złamał tej zasady. Nie, żeby mu to w czymkolwiek pomogło.)

Walentynki w Hogwarcie zawsze niosły z sobą naprawdę dziwne wydarzenia. Jednak w tym roku dzięki Irytkowi przebiły wszystko, co w ciągu swoich siedmiu lat nauki widział Harry, a należy zastrzec, że widział naprawdę wiele. Mały poltergeist znalazł gdzieś pęczki jemioły i porozwieszał ją po całym zamku tak, aby trudno było ją dostrzec. Problem polegał na tym, że na jemiołę został swego czasu rzucony bardzo zmyślny czar, którego nawet dyrektor nie był w stanie złamać. Jeżeli dwie osoby znalazły się w jego zasięgu, to aby obszar opuścić, musiały się pocałować. I to nie byle jak, ale z języczkiem.

Harry przypuszczał, że te pęczki jemioły były niewykorzystanym żartem Huncwotów, bo jakoś nie potrafił sobie wyobrazić, aby Fred i George byli w stanie odpuścić sobie coś takiego. W każdym razie cały ten raban z jemiołą nie robił na uczniach Hogwartu zbyt wielkiego wrażenia, do czasu, aż jakaś szóstoroczna Krukonka została zmuszona do pocałowania Albusa Dumbledore’a. To zasiało wśród uczniów prawdziwą panikę.

8 stycznia 2016

Drobna słabość Severusa Snape'a

Severus czytał, kiedy poczuł, jak smukłe palce Harry'ego wkradają się w jego włosy, pieszcząc delikatnie skórę głowy. Nie musiało minąć wiele czasu, aby mężczyzna całkowicie oddał się temu doznaniu, niekoniecznie skupiając uwagę na ruchach Harry'ego, które stawały się powoli coraz bardziej metodyczne. Dopiero kiedy chłopak z entuzjazmem oznajmił:
— Skończone! — Severus z konsternacją zauważył, że najwidoczniej coś mu umknęło. Nieco zirytowany swoją nieuwagą i zaniepokojony wyjątkowo zadowolonym z siebie Harrym, podniósł dłoń do włosów, aby przekonać się, że zostały zaplecione w warkoczyki.
— Ty mały, podstępny...
Zaczął, próbując rzucić w Harry'ego poduszką, ale chłopak z śmiechem na ustach zniknął za drzwiami łazienki.

23 lutego 2015

Otwartość na możliwości

Harry od dłuższej chwili obserwował ukradkiem Severusa i starał się wytypować odpowiednią chwilę do rozpoczęcia rozmowy. Bardzo zależało mu na przeforsowaniu swojego pomysłu, ale znał swojego partnera na tyle, by wiedzieć, że to zadanie nie będzie należeć do łatwych. W końcu niby niezobowiązująco zaczął:
— Zastanawiam się nad małym remontem w salonie.
Snape od razu podniósł na niego wzrok, a jedna brew powędrowała do góry. Potter doskonale wiedział, że było to równoznaczne z pytaniem co masz przez to na myśli. Harry odchrząknął, przeczuwając, że jego odpowiedź nie spodoba się Severusowi.
— Myślałem nad dodaniem kolejnego okna.
Spojrzenie mężczyzny natychmiast stwardniało.

19 lutego 2015

Przyjacielska pomoc

Linda była od niego młodsza, miała słodki uśmiech i dołeczki w policzkach. Spotykali się już od jakiegoś czasu i John naprawdę miał nadzieję, że to jest właśnie to, na co tak długo czekał. Zwłaszcza kiedy po poznaniu Sherlocka nie uciekła z krzykiem. Jak dotychczas była jedyną kobietą, która przetrwała ten etap znajomości z Johnem. To chyba wyjaśniało, dlaczego doktor był tak dobrej myśli.

Miała też inne zalety. Znakomicie gotowała, lubiła słuchać o przypadkach medycznych z równym zainteresowaniem, co o zagadkach kryminalnych, w których rozwiązaniu Watson brał udział, rozumiała poczucie humoru Johna i, o zgrozo, również poczucie humoru Sherlocka. Doktorowi trudno było przejść nad tym do porządku dziennego, a z biegiem czasu zaczął się wręcz upewniać, że to wcale nie było zaletą.

Oczywiście posiadała również swoje wady. Z natury należała do kobiet raczej upartych, porządek nie był jej priorytetem (John, mieszkając z Sherlockiem, przyzwyczaił się do sprzątania po dwóch osobach, więc ten defekt nie robił na nim wrażenia) i miała kota. Tego wszystkiego Sherlock nie omieszkał jej wytknąć przy pierwszym spotkaniu, jak zawsze zresztą gdy poznawał nową dziewczynę swojego współlokatora. W odpowiedzi na Holmesową tyradę Linda roześmiała się tylko, stwierdziła "co tam kot, skoro John zdecydował się przygarnąć detektywa-socjopatę" i pochwaliła ciasteczka pani Hudson. Jak John mógł tej kobiety nie kochać?